Sztuka czytania etykiet na rynku pet food

Etykieta nie jest jedynie reklamą czy wizytówką produktu. Jest też dokumentem prawnym i jej brzmienie oraz wygląd reguluje szereg obwarowań i wytycznych. Organizacjami, które wydają wytyczne dotyczące etykietowania karm dla psów i kotów są NRC – National Research Council , AAFCO – Association of American Feed Control Officials, FEDIAF – European Pet Food Industry Federation. W Polsce jest to POLKARMA –Polskie Stowarzyszenie Producentów Karmy dla Zwierząt Domowych.
Obowiązkowymi informacjami, które muszą znaleźć się na etykiecie karmy są:

  • Rodzaj karmy
  • Kategoria zwierząt
  • Dawkowanie
  • Składniki
  • Analiza chemiczna
  • Dodatki
  • Okres trwałości produktu
  • Numer partii
  • Nazwa i adres producenta/importera
  • Massa netto
  • Kontakt do producenta/importera

Z wszystkich tych informacji największe znaczenie przy wyborze dobrego jakościowo produktu ma dla nas lista składników. Jest to wykaz materiałów paszowych użytych w kompozycji produktu opatrzony nagłówkiem ‘skład’. Komponenty na liście podane są w porządku malejącym. Ważne jest znać dotyczące tego zagadnienia wybiegi, których dopuszczają się producenci w celu pozornego zwiększenia atrakcyjności receptury. Najczęściej spotykaną praktyką jest wpisywanie na listę składników mięsa w postaci nieodwodnionej. Ciężar produktu jest wówczas wysoki na tyle, by dany komponent mógł otwierać listę. W rzeczywistości determinującą rolę w masie świeżego mięsa odgrywa woda. W procesie produkcji karm produkty zwierzęce zostają w dużej mierze pozbawione wilgoci i prawdziwy ich udział w recepturze okazuje się znacznie mniejszy. Powinny zatem występować na znacznie odleglejszej pozycji listy składników. Nie dotyczy to składników zbożowych, które z natury są suche i ich rzeczywisty udział jest faktyczny. Przy świeżym mięsie to zwykle ziarna okazują się być głównym komponentem formuły. Inaczej sprawa ma się, jeśli w składzie karmy znajdujemy składnik mięsny odwodniony, jak ‘mięso suszone’, ‘mięso dehydratyzowane’, bądź ‘mączka z mięsa’. Tu udział składnika mięsnego pozostaje niezmienny i jeśli jest on głównym składnikiem karmy, możemy mieć pewność, że jest tak rzeczywiście.

Kolejnym wybiegiem, którego dopuszczają się producenci, a który wprowadzić może w błąd konsumenta jest ‘splitting’. Jest to rozdzielanie umieszczanych w składzie surowców o wspólnym pochodzeniu, które w istocie znacznie zwiększają zawartość danej grupy w produkcie. I tak zamiast jednego składnika np. ‘ryż’ znajdujemy na liście: ryż, łamany, ryż biały, płatki ryżowe… Gdyby zważyć łącznie wszystkie te komponenty okazać by się mogło, że mają największy udział w recepturze i ryż musiałby rozpoczynać listę składników. Splitting pozwala każdy z pochodnych surowców umieścić na odleglejszej pozycji listy. Jeśli do tego dodamy ‘świeże mięso’ powstaje nam bardzo zniekształcony obraz prawdziwej receptury składników.

Rzeczą dziś niemalże obowiązkową jest czytanie listy składników w oryginalnym języku producenta. Powszechnie dostrzec możemy różnice między informacjami podawanymi przez producenta, a tymi, które przetłumaczył i wpisał na listę składników importer. I tak ‘łosoś’ staje się często podczas tłumaczenia ‘mięsem z łososia’, ‘mączka z ryb oceanicznych’ to rzekomo po polsku ‘mączka z mięsa ryb oceanicznych’, a ‘wędzony łosoś’ bywa według importera ‘wędzonym mięsem z łososia’.

Niedopuszczalnym jest, by sprzedawca dokonywał wyboru produktu dla klienta kierując się jedynie informacjami które ‘krzyczą’ do nas z głównego panelu etykiety. Tu znajduje się w zasadzie wszystko, czym producent w pierwszej kolejności chce zachęcić nas do zakupu. Dla fachowo przygotowanego sprzedawcy ta sekcja opakowania nie powinna stanowić istotnego źródła informacji o produkcie. Dużo ważniejsze są dla nas panele boczne i strona tylna. Tu zazwyczaj bez słownego polotu i krasomówczości przekazywanych jest szereg prawdziwych informacji o produkcie. Tu też znajdziemy najważniejszy dla nas zapis, czyli ‘skład’.

Dość powszechną praktyką jest wypisywanie w sekcji głównej atrakcyjnych składników karmy sugerując, jakoby były one jedynymi, a już na pewno głównymi komponentami formuły. Tymczasem w panelu bocznym bądź na stronie tylnej możemy przeczytać na liście składników, że główne komponenty karmy są zupełnie inne, a udział tych z głównego panelu znikomy.

Uwaga na karmy z dodatkami funkcyjnymi. Zawsze w sekcji głównej z niezwykłą dbałością o wyrazistość wizualną podawane są informacje ‘wabiki’. Może to być: ‘z olejem z łososia dla pięknej sierści’ lub ‘wysoka zawartość glukozaminy dla zdrowia stawów’. Nie dopuszczalnym jest, by była to jedyna informacja dla sprzedawcy i by determinowała ona wybór formuły dla psa z konkretnym problemem. Może dojść do paradoksu, kiedy klient otrzyma karmę z bardzo słabej jakości białkiem pochodzącym głównie z produktów roślinnych, która jednak na odległym miejscu listy składników zawierać będzie olej z łososia czy mączkę z małż nowozelandzkich w zupełnie nieistotnych ilościach. To nie jest dobre dla żadnego psa, a już tym bardziej dla zwierząt obciążonych konkretnym problemem. Dużo lepszym będzie wskazanie klientowi dobrych składników, wysokowartościowych i niezbędnych do prawidłowej regeneracji oraz zaproponowanie odpowiedniego suplementu diety.

Czytanie etykiet to prawdziwa sztuka. Ważne by sprzedawca w specjalistycznym sklepie zoologicznym posiadał umiejętność poruszania się w jej tajnikach. To niezbędne by dla poszukującego klienta dokonać właściwego wyboru. Wyboru dobrego, trafnego dla psa/kota. Szukaj sprzedawców – ekspertów.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.