BARF – Wyzwanie dla sklepów zoologicznych?

BARF — akronim od Biologically Appropriate Raw Food. Termin sformalizował pod koniec lat dziewięćdziesiątych australijski weterynarz Ian Billinghurst. BARF to koncepcja oparta na ewolucyjnym żywieniu. I choć temat poruszamy w kontekście żywienia psów i kotów, to w rzeczywistości dotyczy on każdego gatunku. BARF jest to karmienie zwierząt przez człowieka w sposób maksymalnie zbliżony do naturalnego. Dla naszych psów i kotów będzie to zatem zjadanie surowego mięsa z kośćmi i dodatkami, dla myszy — ziaren zbóż, a dla papugi ary — owoców palmowych. Tak jak granulat nigdy nie będzie naturalnym pokarmem dla gryzoni czy ptaków, tak nie będą zgodne z naturą kolorowe chrupki w misce psa. BARF to forma żywienia naśladująca dietę ich wolno żyjących kuzynów. BARF dla psa polega na karmieniu go tym, co jadłby on sam, gdyby nie żył w niewoli. Trudno wyobrazić sobie, że wolno żyjący pies sięga po paczkę granulek. Dużo łatwiej, że podkrada kurczaka z obejścia gospodarza, bądź napada z resztą swojej „drużyny” na sarnę. BARF nie jest innowacją. BARF to powrót do natury.

W swojej książce „Pies na diecie BARF” przedstawiam cztery, zaproponowane przez doktora Iana Billinghurst zasady, na których opiera się cała filozofia karmienia surową dietą mięsną. Jest to wiedza absolutnie konieczna, by móc poruszać się swobodnie podczas konfrontacji z „klientem barfowym”. Niewiedzy nie da się zakamuflować. Jeśli sprzedawca nie będzie orientować się w materii klient to szybko wyczuje.

Co zatem sprzedawca zoologiczny powinien wiedzieć o BARF?

Pies jest mięsożercą. Mówi nam o tym jego anatomia oraz fizjologia. Współczesne psy rosną i funkcjonują w bardzo podobny sposób do ich dzikich przodków. Podstawowe warunki, których współczesny pies wymaga w zakresie żywności, są niemal identyczne jak u wilka. Psy to wciąż drapieżni łowcy, żądni krwi, oportunistyczni zdobywcy. O tym, jak natura przystosowała nasze psy do bycia mięsożercami piszę w książce Pies na diecie BARF”.

Mięso

Jest pierwszoplanowym i zasadniczym elementem diety BARF. Wiele osób uważa, że by karmić psa zgodnie z naturą wystarczy podawać mu samo mięso. Nie jest tak do końca. Nie samym mięsem pies żyje. Pies żyje też kośćmi, podrobami, warzywami, owocami. Mięso powinno stanowić tylko część zdrowej diety, choć istotnie część główną. Każdy gatunek mięsa nadaje się do wykorzystania w diecie BARF. Obowiązuje na tym gruncie jedna restrykcja: zawsze surowe. Mięso jest głównym dostawcą protein, które odgrywają naczelną rolę w organizmie. Najwyższą wartość biologiczną dla psów w każdym wieku, w tym rosnących, suk ciężarnych, karmiących, szczeniąt, psów rekonwalescentów i seniorów, wykazuje białko pochodzące z mięśni prążkowanych. Jest tak, ponieważ zawiera ono wszystkie niezbędne aminokwasy w ilościach odpowiednich dla ustroju. Mięsa są nie tylko źródłem najlepszego białka, dostarczają psu także cennych tłuszczów. Różne rodzaje mięsa charakteryzują się różną ilością tłuszczu. Tłuszcze zwierzęce, a zwłaszcza rybie są najlepsze dla mięsożerców, gdyż zawierają kwasy tłuszczowe EPA i DHA, których psy nie potrafią samodzielnie syntezować, a w świecie roślinnym te związki nie występują. O poszczególnych rodzajach mięsa, ich wartościach odżywczych i ewentualnych zagrożeniach pasożytniczych piszę obszernie w swojej książce „Pies na diecie BARF”.

Kości

Przez miliony lat psy ‘sprzątały’ resztki ciał innych zwierząt. Kości stanowiły obok mięsa główny komponent ich diety. Współczesne psy równie radośnie reagują na ‘zdobytą’ w różnych okolicznościach kość. Kości w diecie BARF stanowią bardzo wartościowy produkt. Są najbogatszym źródłem minerałów. By zrównoważyć wysoką zawartość fosforu w mięsie, drapieżniki zjadają swoje ofiary łącznie z kośćmi. Zawarty w nich wapń (90% wapnia jest zmagazynowane w szkielecie) jest przeciwwagą dla fosforu znajdującego się w mięsie. Kości są dodatkiem w diecie BARF, a nie jej bazą. By zachować odpowiedni ich bilans nie powinniśmy podawać psom posiłków składających się wyłącznie z kości. Zatem ile kości, jakie i jak często? Czym kierować się dobierając proporcje między ilością kości i mięsa w diecie psa ? Czy kości należy się bać? Na te i wiele innych pytań w tym, jakże kontrowersyjnym temacie odpowiadam w książce „Pies na diecie BARF”.

Podroby

W naturze narządy wewnętrzne stanowią istotną część diety dzikiego psa. Psowate żyjące wolno zjadają narządy wewnętrzne ofiar stanowiących ich pożywienie. Nasze psy mają podobne wymagania. Te, które spożywają podroby w odpowiednich ilościach, w ramach rozsądnej diety mają lepsze zdrowie, niż te które ich nie jedzą. Mimo, że podroby są bardzo wartościowe dla psów, nie są one wymagane w ogromnych ilościach. Są to skoncentrowane źródła wielu niezbędnych składników odżywczych i są szczególnie cenne w okresie wzrostu, reprodukcji, stresu itp. W swojej książce „Pies na diecie BARF” piszę w jakich ilościach podawać psom podroby, by dogodzić, ale nie zaszkodzić.

Warzywa i owoce

W diecie psa stanowią źródło węglowodanów. Zarówno tych strawnych, jak i niestrawnych – włókno. Pies to nie kot, jego dieta nie powinna być pozbawiona węglowodanów. Tym zasadniczo różni się profil składników odżywczych w diecie BARF od tego w suchych karmach, że w pierwszym przypadku jest stosunkowo niewiele cukrów, niestety w drugim stanowczo za wiele. Jednakowoż musimy pamiętać, że nie powinniśmy rezygnować z warzyw i owoców. Węglowodany to niezbędny składnik odżywczy w diecie psa i najlepiej jeśli pochodzą z warzyw i owoców.
Warzywa i owoce są stosunkowo trudno strawne dla mięsożercy. Dlatego posiłek z nich przygotowany wymaga odpowiedniej obróbki. Jak poradzić sobie z tym zadaniem i czy jest to proces skomplikowany możesz dowiedzieć się z mojej książki Pies na diecie BARF” .

Suplementy i dodatki

Byłoby najbardziej naturalnie pozwolić naszym psom po prostu polować. Biegałyby wówczas za ofiarą, a doścignąwszy ją, zjadałyby świeżą zdobycz. Właśnie — świeżą. Z całym dobrodziejstwem, jakim obdarzyła ją matka natura. Z ciepłą jeszcze krwią, aktywnymi enzymami i nieskażoną zawartością żołądka. Do dyspozycji miałby wszystkie narządy wewnętrzne ofiary. Byłyby to zatem nie tylko wątroba i żołądek z treścią, ale i grasica, trzustka, śledziona. Gdzie dziś są dostępne takie produkty? By uzupełnić witaminy, mikroelementy i kilka jeszcze składników odżywczych dieta BARF wymaga suplementacji. Wszystkie dodatki żywieniowe stosowane przez „barferów” to produkty naturalne, czyli te, po które sięgamy do świata roślinnego lub zwierzęcego. Nie używamy w diecie BARF suplementów syntetycznych (poza tauryną, którą do dziś człowiek nie umie wyselekcjonować z naturalnych źródeł. Jakie są zatem niezbędne do bilansowania diety BARF dodatki żywieniowe? O tym które z nich są konieczne bezwzględnie i jak je dawkować oraz które są uzupełnieniem diety i podnoszą jej prozdrowotne walory dowiesz się z mojej książki „Pies na diecie BARF”.

Fakty i mity na temat diety BARF

Od momentu gdy w kynologii pojawiła się idea karmienia psów surowym mięsem, narosło wokół niej wiele mitów. Krążąc między hodowcami i opiekunami, funkcjonują często jak straszaki, co skutkuje całkiem sporym gronem niezdecydowanych, a także przestraszonych amatorów diety BARF. Często do sklepu zoologicznego trafia niezdecydowany, początkujący „barfer”, by zasięgnąć porady. W mojej pracy zawodowej na co dzień staram się rozwiewać wątpliwości osób rozdartych i dzielić się z nimi swoimi doświadczeniami. W jednym z rozdziałów w książce „Pies na diecie BARF” rozprawiam się z mitami dotyczącymi diety BARF, ale i potwierdzam to, co jest zgodne z prawdą. Znajdziesz w nim odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące diety BARF. Czy dieta Barf jest rozwiązaniem droższym niż sucha karma? Czy posiłki w ramach diety BARF są łatwiejsze w przygotowaniu niż podanie suchej karmy? Czy kości są niebezpieczne dla zębów i mogą je złamać? Czy surowe mięso sprawia, że psy są bardziej agresywne? To tylko niektóre z nich.

Zagrożenia, jakie niesie źle rozumiany BARF, czyli jak to jest z tym bilansem?

„Bilans” to najpotężniejsze oręże w rękach przeciwników diety BARF. Twierdzą oni, że przygotowanie zbilansowanej diety w warunkach domowych, przez osoby nie mającej dietetycznej wiedzy jest niemożliwe, a karmienie psa niezbilansowanymi posiłkami jest równoznaczne z wyrządzaniem mu strasznej krzywdy. Jak jest naprawdę z tym bilansem? Jedna z zasad diety BARF, którą określił sam doktor Billinghurst, brzmi: dieta psa nie musi być zbilansowana w każdym posiłku. Idea całkowitego bilansowania diety w każdym posiłku jest nierozłączna z mieszaniem wszystkich składników ze sobą. W ten sposób są też żywione: drób w wielkich kurnikach, trzoda chlewna w klatkach czy mięsne bydło. Jest to chów przemysłowy, nienaturalny i niehumanitarny. Nigdy w naturze nie jest tak, że każdy posiłek jest kompletny i zrównoważony. Posiłki zarówno wilka, jak i dzikich psów różnią się od siebie zawartością, składem chemicznym, wielkością, kalorycznością, czasem konsumowania. To naturalne, że jeden posiłek będzie mięsny, inny prawie wegetariański (wnętrzności roślinożercy). Ten, który będzie się składać jedynie z mięśni prążkowanych poprzecznie, będzie bardzo białkowy. Ten drugi — głównie węglowodanowy. Kolejny posiłek może obfitować w tłuszcz, a jeszcze inny, jak kości, w minerały. Teza o jedynie słusznym sposobie karmienia, czyli zbilansowanych na co dzień posiłkach, to podejście przeciwne do naturalnego sposobu odżywiania się psów. Psy, podobnie jak inne zwierzęta, a także ludzie, nie wymagają zbilansowanych posiłków każdego dnia. Próba sprostania tej nielogicznej supozycji rodzi liczne problemy. Normalne, naturalne, znacznie lepsze i łatwiejsze jest racjonalne korzystanie
z każdej grupy produktowej piramidy żywieniowej. Nie ma ryzyka narażenia organizmu na deficyty żywieniowe, jeśli będziemy stosować różnorodne menu i sięgać po komponenty z każdej półki piramidy z zachowaniem proporcjonalnych ilości. Jak wygląda „barfowa” piramida żywieniowa przedstawiłam w swojej książce „Pies na diecie BARF”.

Co sprzedawca w sklepie zoologiczny wiedzieć powinien, by móc obsłużyć i zarobić na „kliencie barfowym”?
Wszystkiego, co powinieneś wiedzieć, by móc profesjonalnie obsłużyć „klienta barfowego” dowiesz się z mojej książki „Pies na diecie BARF”. Jestem nie tylko wieloletnim „barferem”, dietetykiem i hodowcą. Jestem również właścicielem sklepu zoologicznego i sprzedawcą. To, co konieczne jest, by z satysfakcją obsłużyć takiego klienta to wiedza o komponentach diety, a zatem o mięsie i suplementach. Obie grupy tych produktów możesz wprowadzić do sprzedaży w swoim sklepie. Na rynku polskim jest już kilku producentów surowego mięsa dla psów. Są one głęboko mrożone, co wymaga od nas zaopatrzenia się w niezawodne zamrażarki, które muszą być uruchomione na stałe. Osobnym tematem są suplementy, które są bardzo wdzięcznym towarem do sprzedaży. Właściciele chętnie sięgają po naturalne dodatki żywieniowe, by polepszyć jakość diety swoich pupili. Nie tylko zresztą ci „barfowi”. Sprzedaż suplementów wymaga przygotowania osobnego regału lub gabloty. Są to wymogi narzucane przez Państwową Inspekcję Weterynaryjną.

Powinieneś też znać sposób liczenia dawki żywieniowej dla psów na poszczególnych etapach życia i w określonej kondycji fizycznej. Dowiesz się o tym z mojej książki. Dowiesz się też jak dawkować suplementy oraz jak podawać je, by nie zaszkodzić.

Wkrótce na rynku pojawi się druga książka z serii pt. ” Kot na diecie BARF”. Kot to nieco inna historia, która wymagała ode mnie innego opracowania. Zachęcam do zapoznania się z oboma tematami.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.