Nowy Rok zabrał nam Zosieńkę

4 stycznia 2012

      Zosieńka była z nami tylko trzy tygodnie. Drugiego stycznia stanęliśmy w obliczu dwóch dramatycznych decyzji. Pozwolić Zosieńce bezboleśnie odejść lub poddać ją skomplikowanej operacji. 

Ale od początku…

U Zosi tuż przed świętami zdiagnozowano zapalenie płuc. Natychmiast poddaliśmy ją antybiotykoterapii. Jednak objawy przekonywały mnie, że choroba postępuje. Zaraz po świętach trafiłam do kliniki cenionego we Wrocławiu specjalisty Dariusza Niedzielskiego. Tu drużyna uroczych lekarek przeprowadziła u Zosi dogłębną diagnostykę. Zapalenie spowodowało u Zosieńki ogromną leukocytozę 50 tysięcy! Lekarze za głowę się chwycili. Dr Luiza Trzuszczak mówiła, ze spotkała się z przypadkiem, kiedy psina miała 60 tys. I to był rekord. Czytaj dalej

Wszystkie nasze yorki i ‚nieyorki’

  Z najmłodszych lat pamiętam chomika Tubka, morską świnkę Mikę i  królika Feliksa. Najbardziej jednak chomika, bo pogryzł mamie wszystkie prześcieradła.  A były wówczas z  trudem zdobywanym dobrem. Jak zresztą wszystko wówczas. Psa mięliśmy obiecanego, kiedy będziemy starsi, odpowiedzialni.

Brat w wieku 16 lat wydał się rodzicom wystarczająco ‘dorosły’ , na moją dojrzałość emocjonalną i odpowiedzialność nie czekali już.  Jestem sześć lat młodsza. Pewnej niedzieli w 1981roku  do naszej rodziny dołączył Bakcyl.